Czas gwiazdowy, a doznania pozazmysłowe

Choć doznania pozazmysłowe (ang. ESP – Extrasensory Perception) i radioastronomia pozornie należą do dziedzin bardzo odległych, to niespodziewanie połączył je kosmos, a dokładniej lokalny czas gwiazdowy (ang. LST – Local Sidereal Time).

Karl Jansky - ojciec radioastronomii, odkrywca czasu gwiazdowegoW 1931 roku Karl Jansky, amerykański inżynier, pracujący dla Bell Laboratories, dokonał odkrycia, które uważa się za początek radioastronomii. Za pomocą skonstruowanych przez siebie anten badał sygnały pochodzące z kosmosu. Źródło każdej z docierających fal był w stanie zinterpretować z wyjątkiem jednej, zadziwiającej emisji radiowej, która pojawiała się z zaskakującą regularnością. Była ona nadal obecna, nawet po uwzględnieniu i wyeliminowaniu fal radiowych emitowanych przez Słońce i burze na Ziemi. Nie było to więc nic, co pochodziło z naszego układu słonecznego…

Czas gwiazdowy

Dokładnie, co 23 godziny, 56 minut i 4 sekundy tajemnicze fale radiowe osiągały swoje maksimum. Kiedy bliżej przyjrzał się zjawisku, okazało się, że jest to promieniowanie Drogi Mlecznej, a najsilniejsze pochodzi z jej centrum, z kierunku gwiazdozbioru Strzelca. Było to promieniowanie niezliczonej ilości gwiazd i pozostałości po narodzinach wszechświata. Od tej pory cykle te określane są jako czas gwiazdowy, który wyznacza czas obrotu Ziemi względem stałych punktów na niebie.

Czas gwiazdowy należy do czasów o charakterze lokalnym. W różnych miejscach Ziemi jest on różny. Stąd angielska nazwa LST – Local Sidereal Time. Te niecałe cztery minuty różnicy pomiędzy używanym przez nas na co dzień czasem słonecznym, a czasem gwiazdowym są skutkiem ruchu orbitalnego Ziemi dookoła Słońca.

Po latach historia zatoczyła koło, lecz w bardzo odległym od radioastronomii obszarze. Badacze ponownie natknęli się na zagadkowy fenomen badając…

Doznania pozazmysłowe

Zdalne postrzeganie (ang. RV – Remote Viewing), telepatia, telekineza i psychokineza, przewidywanie przyszłości oraz inne zdolności parapsychiczne człowieka, pomimo że wyśmiewane przez wielu naukowców, były i są nadal przedmiotem badań prowadzonych w szanowanych ośrodkach takich, jak choćby Uniwersytet Princeton i jego PEAR Lab (Princeton Engineering Anomalous Research Laboratory) – Laboratorium Badań Zjawisk Anomalnych.

Przewidywanie przyszłości - czas gwaiazdowy, a doznania pozazmysłowe

Wbrew sceptykom, negującym istnienie wymienionych fenomenów, które możemy określić ogólnie jako doznania pozazmysłowe (ESP), wyniki z PEAR Lab i innych miejsc dobitnie pokazują, że takie zjawiska istnieją. Zaś ich występowanie można udowodnić za pomocą ściśle naukowych metod stosowanych podczas badań w innych „bardziej naukowych” dziedzinach.

To, co udowodniono ponad wszelką wątpliwość w trakcie badań, to przede wszystkim fakt istnienia doznań pozazmysłowych i ich niezależność od odległości pomiędzy osobą odbierającą bodźce intuicyjne, a ich źródłem. W przeciwieństwie do znanych oddziaływań fizycznych ich siła jest stała i nie zmienia się ze wzrostem odległości.

Czas gwiazdowy, a doznania pozazmysłowe

Kolejny przełom nastąpił w 1997 roku, gdy James Spottiswoode, fizyk z Laboratorium Nauk Kognitywnych (ang. Cognitive Sciences Laboratory) w Palo Alto przeanalizował dane z badań nad doznaniami pozazmysłowymi zebrane z ośrodków rozsianych po całym świecie. Badał je pod kątem korelacji mogącej wystąpić pomiędzy wszystkimi eksperymentami.

Zgromadził dane z 1468 opublikowanych prób. Ku swojemu zaskoczeniu odkrył, że niezależnie od tego, jaki efekt był badany, to jego wartość potrajała się, kiedy lokalny czas gwiazdowy wskazywał godzinę 13:30.

Aby wyeliminować ryzyko błędu, dokonał walidacji wyników za pomocą danych z kolejnych 1015 innych eksperymentów. Szczyt dla tego zestawu również pojawił się w tym samym czasie. Opracowanie obu tych analiz razem pokazało, że doznania pozazmysłowe są ponad cztery razy silniejsze w wąskim oknie czasowym trwającym nieco ponad godzinę, z centralnym punktem o godzinie 13:30 czasu gwiazdowego.

Czas gwiazdowy - najlepszy moment na doznania pozazmysłowe

O ile w przypadku eksperymentu Karla Jansky’ego najwyższa wartość emisji radiowej występowała w samo południe czasu gwiazdowego, to w przypadku doznań pozazmysłowych mamy lekkie przesunięcie w kierunku późniejszym, kiedy środek galaktyki znajduje się tuż nad horyzontem.

Można spekulować, dlaczego tak się dzieje. Być może wtedy występuje najmniej zakłóceń albo powstają warunki wzmacniające słabe sygnały. Najważniejsze jednak jest to, że wyniki analiz wykazują jednoznacznie, iż w okolicach godziny 13:30 LST wyraźnie zwiększa się podatność człowieka na doznania pozazmysłowe i można to wykorzystać.

Analizy te, choć nie wprost, pokazują również związek człowieka z kosmosem, jego zależność od zjawisk, których obecnie nie potrafimy jeszcze zbadać, a nawet zauważyć. Nie jest to, być może, odkrywcze, jednak jest to kolejny dowód na to, że Ziemia nie jest izolowaną wyspą. idąc tym tropem, upoważniony wydaje się wniosek, że jako część tego systemu, także oddziałujemy na inne obiekty.

Praktyczne wykorzystanie odkrycia

Dysponując wiedzą o wpływie położenia środka galaktyki na ludzką podatność na doznania pozazmysłowe, możemy wykorzystać ją wielorako. Na myśl przychodzą dwa główne zastosowania.

Pierwsze jest oczywiste i nie wymaga komentarza. Otóż, chcąc zwiększyć jakość swoich doświadczeń lub w ogóle je mieć, jeśli wcześniej ich nie było, warto zaplanować sesje doznań pozazmysłowych tak, aby wykorzystać godzinne okno czasowe wokół 13:30 LST. Niezbędny w tym celu będzie jakiś zegar czasu gwiazdowego, za pomocą którego określimy właściwą godzinę w danym dniu. Tu znajduje się zegar pokazujący ten czas dla Polski. W sieci można znaleźć więcej podobnych stron, które na podstawie podanych danych geograficznych miejsca pobytu pokażą dokładny czas gwiazdowy.

Drugie polega na odwróceniu roli w stosunku do pierwszego. Ponieważ percepcja w okolicach godz. 13:30 LST jest kilkukrotnie wyższa, to można to wykorzystać to do przesłania określonej „wiadomości”,  impulsu lub inspiracji do kogoś. W kontekście efektu, jaki wywołuje skupiona świadomość na rzeczywistość, uzyskujemy potężne narzędzie do kreowania zmian w życiu na Ziemi. Organizując globalne skupienie świadomości np. na idei pokoju w jednym czasie i kierując ten przekaz do wszystkich ludzi, a w szczególności do rządzących, można realnie wpłynąć na zmianę w globalnej świadomości. Takie działania są nieustannie podejmowane na całym świecie z pozytywnym skutkiem.

Rzecz jasna, każdy może tę zwiększoną podatność na doznania pozazmysłowe wykorzystać do własnych celów. Może to być np. próba kontaktu niefizycznego z bliską nam osobą.

Medytacja, Doznania pozazmysłowe

Z pewnością kierowanie się czasem gwiazdowym w przypadku globalnej koncentracji świadomości pozwala wzmocnić efekt poprzez zaangażowanie wielu ludzi na całym świecie w jednym czasie. Jest to niewątpliwa zaleta takiego rozwiązania. Jednak w przypadku własnych praktyk nie popadajmy w przesadę. Nie traktujmy godziny trzynastej trzydzieści czasu gwiazdowego, jako jedynej właściwej do przeprowadzania osobistych medytacji. W ten sposób bowiem można stworzyć niewłaściwe przekonanie, że tylko tak uzyskamy zadowalające efekty. Każdy z nas ma swoją, wypracowaną porę na własne praktyki kiedy, w naszym odczuciu, uzyskujemy najlepsze rezultaty.  Jeśli będzie ona skorelowana z czasem gwiazdowym, tym lepiej dla naszych doznań pozazmysłowych, bo jest wtedy szansa na lepsze wyniki. Jeśli nadarza się taka okazja, to warto ją wykorzystać.

Bibliografia:
James Spottiswoode, Ph.D.: Apparent Association between anomalous cognition effect size and sidereal time, Journal of Scientific Exploration, Vol, 11, No. 2, 1997

Psychokineza, świadomość wpływa na zdarzenia losowe

Psychokineza, świadomość i kwantowa zmiana

Coraz chętniej sięgamy po fizykę kwantową, próbując wyjaśnić niezwykłe zjawiska, które zachodzą wokół nas. Temat świadomości w kontekście zmiany kwantowej wydaje się szczególnie interesujący.

Sami fizycy formułują opinie, że czynnik świadomości ma istotny wpływ na przebieg zjawisk kwantowych, a tym samym na kształt otaczającego nas świata. W ten sposób można już wytłumaczyć istnienie takiego zjawiska, jak psychokineza.

Badania prowadzone w Laboratorium Badań Zjawisk Anomalnych na szanowanym Uniwersytecie Princeton (Princeton Engineering Anomalous Research laboratory – PEAR lab), pokazały ponad wszelką wątpliwość, że zjawisko takie, jak psychokineza jest realne. Procedura badań prowadzona wg ścisłych naukowych standardów nie pozostawiła złudzeń, że człowiek jest w stanie wpływać na wyniki prób losowych i kształtować je wg własnej woli.

Choć badania prowadzone na Uniwersytecie Princeton udowodniły istnienie jednego z możliwych efektów oddziaływania świadomości człowieka na otaczającą rzeczywistość, to nie odpowiedziały na pytanie dotyczące mechanizmu, który za tym stoi.

Aby wyjaśnić to zjawisko, musimy sięgnąć do poziomu kwantowego i zaprzęgnąć do pracy generatory liczb losowych (ang. Random Number Generator – w skrócie RNG), zwane też generatorami zdarzeń losowych (ang. Random Event Generator – w skrócie REG). Są to urządzenia elektroniczne, które dostarczają sekwencje zbliżone do maksymalnej entropii (nieporządku). Tworzenie wspomnianych sekwencji odbywa się w nich na poziomie subatomowym.

Połączone w globalną sieć, pracują nieustannie i dostarczają niezwykłych wyników. Okazuje się, że ich zachowanie skorelowane jest z istotnymi wydarzeniami na Ziemi takimi, jak np. zamachy z 11 września 2001 roku. Wtedy rośnie uporządkowanie generowanych sekwencji. Trzeba nadmienić, że ludzie nie wiedzą o tych pomiarach i z pewnością nie wpływają świadomie na wyniki. Stąd wiarygodność uzyskanych rezultatów nie ulega wątpliwości.

Na podstawie tych obserwacji wysunięto wniosek, że zdolność wpływania na koherencję entropii kwantowej może być naturalną cechą skupionej ludzkiej świadomości.

Wydarzenia takie jak te, które miały miejsce 11 września 2001, są trudne do przewidzenia i choć dają przekonujące wyniki, to jednak są niepowtarzalne i niemożliwe do wyodrębnienia spośród wszystkich wydarzeń zachodzących w tym czasie na całej planecie.

Można jednak przeprowadzić podobny eksperyment, który pozbawiony jest tych wad skupiając się na mniejszej próbce, lecz dającej ogromne możliwości kontroli przebiegu doświadczenia. Badanie takie odbyło się kilkukrotnie w The Monroe Institute w czasie sześciodniowych kursów Gateway Voyage.

Podstawą do osiągania jakichkolwiek efektów w tych zajęciach jest skupienie świadomości. W trakcie zajęć grupa uczestników w jednym czasie przechodzi przez sekwencję ćwiczeń, podczas których każdy uzyskuje stany świadomości cechujące się określonymi właściwościami. Uzyskuje się to za pomocą stymulacji dźwiękowej Hemi-Sync® jednocześnie podając słowne instrukcje.

Wytworzona w ten sposób kolektywna, skupiona świadomość stała się przedmiotem badań za pomocą trzech generatorów liczb losowych, z których każdy umieszczony był w innym miejscu:

  1. jeden w samym środku miejsca prowadzenia kursu,
  2. drugi w sąsiednim budynku
  3. trzeci w budynku odległym o ok. 2km.

Jak się okazało skupiona świadomość oddziałuje lokalnie wpływając wyraźnie na koherencję entropii kwantowej. Pokazują to zarejestrowane przebiegi z generatorów.

Psychokoneza, Świadomość kstzałtuje entropię kwantową

Rysunek przedstawia wykres prawdopodobieństwa zaistnienia generowanych sekwencji w stosunku do przypadkowości.

Jak widać największe wartości dostarczył generator 1, umieszczony w centrum szkoleń, najmniejsze, praktycznie zbliżone do przypadkowości, ten w największym oddaleniu (generator 3). W miarę postępu szkolenia, kiedy skupiona świadomość utrzymywała się przez coraz dłuższe okresy w ciągu dnia, prawdopodobieństwo uporządkowania zdarzeń kwantowych rosło. W szczególnych momentach kursu – np. w dniu czwartym, kiedy program wymagał dodatkowego skupienia, następował wzrost w postaci lokalnych szczytów.

W przypadku tego badania, uczestnicy szkoleń również nie byli świadomi tego, że cały proces podlega obserwacji i w związku z tym nie wpływali intencjonalnie na jej wynik.

Wnioski, jakie płyną z tego eksperymentu wskazują, że każda aktywność człowieka prowadząca do skupienia świadomości przynosi efekt w postaci koherencji entropii, czyli uporządkowania kwantowego wokół tejże świadomości, tj. ma lokalnie ograniczony zasięg. Zjawisko to może zostać wzmocnione poprzez zaangażowanie większej grupy oraz przez wyrażenie intencji takiego uporządkowania.

Oznacza to, że myślą nie tylko możemy wpływać, ale wręcz kształtujemy rzeczywistość w najbliższym otoczeniu. Każda skupiona myśl działa w ten sposób. Im wyższe jest skupienie świadomości na tej myśli, tym silniejsze oddziaływanie. Wynik jej działania zależy od intencji, na które z kolei wpływają nasze przekonania i lęki.

To jest niezwykle istotny czynnik, który decyduje o tym, w jaki sposób zostanie ukształtowana rzeczywistość.

Ponieważ efekt uporządkowania kwantowego może być wzmocniony poprzez zbiorowe działanie, następuje tu rodzaj sprzężenia zwrotnego, które sprawia, że poprawiają się warunki do skupiania świadomości. W związku z tym, ma ono lepszą jakość, niż w przypadku indywidualnej praktyki. To tłumaczy, dlaczego na wszelkiego rodzaju kursach, warsztatach, szkoleniach, podczas dużych zgromadzeń ich uczestnicy uzyskują efekty, których często nie są w stanie powtórzyć w domu.

Idąc tym tropem, uzasadnione wydaje się stwierdzenie, że wszelka aktywność grupy ludzi, a zwłaszcza licznej, zmierzająca do skupienia świadomości oddziałuje na jej członków, jak też na tych którzy znajdują się w jej otoczeniu. Przy globalnym zasięgu skupionej świadomości (jak miało to miejsce po zamachach z 11 września 2001), każda jednostka odczuje efekt uporządkowania kwantowego, choć sposób i siła z jaką się to odbędzie, jest już odrębnym tematem do dyskusji i badań.

Bibliografia:
F. Holmes Atwater: Random Number Generator (RNG) Entropy During The Gateway Voyage, Hemi-Sync® Journal, 2004
Joseph Gallenberger: Inner Vegas, Creating Miracles, Abundance, and Health, Rainbow Ridge Books, 2012

Życie po Życiu, Bruce Moen

Bruce Moen w Polsce – Życie po życiu znów otwarte

Bruce Moen znów poprowadzi w Polsce swoje warsztaty Życie po życiu. Na tę wiadomość czekają od niemal ośmiu lat wszyscy, dla których podróże w zaświaty jawią się jako kolejny ważny etap na ścieżce rozwoju… Historia zatoczyła koło – znów zaprosiłem Bruce Moen’a do Polski.

Jedenaście lat temu, na początku 2004 roku zaczęliśmy w naszej Szkole Wiedzy Antycznej „Źródło” przygotowywać Kongres Życia po życiu. Opadała właśnie fala fascynacji książkami Roberta Monroe – bo wyczerpał się nakład, za to na rynku zabłysła nowa gwiazda: Bruce Moen, a właściwie jego książki z serii podróże do życia po życiu.

Bruce Moen, Życie po życiu, podróże w zaświaty

Życie po życiu w Szczecinie

Mieliśmy wówczas za sobą już 7 lat prowadzenia warsztatów Hemi-Sync® i widać wyraźnie było, że warto ponownie z tym tematem wyjść szerzej. Ponieważ celem techniki Hemi-Sync® wbrew powszechnej opinii nie jest uzyskiwanie OOBE (ang. Out Of th Body Experience – doświadczenie poza ciałem), a wieloaspektowy rozwój świadomości człowieka, zaczęliśmy zastanawiać się nad tematem, który będzie bardziej nośny niż hermetyczna nazwa samej metody opracowanej przez Roberta Monroe.

Temat podróży w zaświaty wydał się nam taką klamrą spinającą zarówno rozwój świadomości odbywający się dzięki doświadczeniom ziemskim, jak i całą sferę doświadczeń pozazmysłowych. Miało to tym większy sens, że zaawansowane kursy Hemi-Sync® odbywające się w The Monroe Institute, takie jak Guidelines (Przewodnicy) i Lifeline (Linia Życia) uczyły badania świata, do którego każdy z nas prędzej czy później trafi. Do tego ciekawość tego, jak wygląda Życie po życiu była i jest ogromna.

Wszystko układało się w jedną całość. Miałem wówczas bliski kontakt z Ronaldem Russellem – członkiem rady programowej Instytutu Monroe. Właśnie dostarczyłem mu jeden rozdział do jego książki „Focusing The Whole Brain” i poprosiłem o udział w naszym przedsięwzięciu, jako eksperta od Hemi-Sync® i Odmiennych Stanów Świadomości, a konkretnie podróży w zaświaty.

Niestety termin kongresu kolidował z jego planami i polecił mi kontakt z Frankiem DeMarco – szefem Hampton Roads Publishing – wydawcy książek autorów związanych z The Monroe Institute. Franka miałem okazję poznać parę lat wcześniej podczas pobytu na warsztatach w Instytucie. Kiedy zwróciłem się do niego z polecenia Ronalda Russella, to nie miałem pojęcia z kim może mnie skontaktować. Cały czas myślałem o kimś z samego Instytutu.

Bruce Moen przyjedzie do Polski!

Bruce Moen, Zycie po Życiu, podróże w zaświatyOdpowiedź, która nadeszła, bardzo mnie zaskoczyła. Nie spodziewałem się, że może to być Bruce Moen. Nawet nie brałem go pod uwagę, bo był kimś, kogo wcześniej nie znałem osobiście. Poza tym, dlaczego miałby przyjeżdżać do Polski z odległych Stanów? Do Ronalda Russella natomiast zwróciłem się bo mieszkał w Szkocji, a to znacznie bliżej…

Od tego momentu wypadki potoczyły się błyskawicznie. Mając rekomendację od wydawcy skontaktowałem się z Bruce Moen’em i okazało się, że akurat w terminie naszego kongresu będzie przebywał w Berlinie i będzie tam prowadził swoje warsztaty Życia po życiu. Co więcej, w czasie trwania kongresu ma akurat kilkudniową przerwę i może przyjechać do Szczecina z wykładem!

Jakby tego było mało, po zakończeniu warsztatów w Berlinie ma tydzień wolnego i chętnie poprowadzi warsztaty w Polsce.

Dalszą historię już każdy chyba zna. Na Kongresie Życia po życiu w Szczecinie Bruce Moen wygłosił wykład i zrobił krótką sesję, na której pokazał, jak wyglądają jego zajęcia. Dwa tygodnie później, na początku czerwca 2004 roku poprowadził pierwsze w Polsce warsztaty i pokazał jak wygląda Życie po życiu od kuchni.

Więcej informacji, bezpłatny poradnik do pobrania, zapisy na warsztaty Życie po Życiu Bruce Moen’a na stronie: moen.hemi-sync.com.pl.

Medytacja w biznesie

Medytacja w biznesie – na pierwszy rzut oka to połączenie wydaje się karkołomne. Może wydać się to łączeniem ognia z wodą, bo stereotypowo medytacja, to technika wyciszająca umysł rodem z filozofii dalekiego wschodu, a biznes, szczególnie w dzisiejszych czasach wymaga niemal instynktu drapieżcy…

Odłóżmy jednak na bok stereotypy, bo takie połączenie ognia z wodą znakomicie sprawdza się w… sztukach walki. Tam osiągnięcie mistrzostwa nie byłoby możliwe bez medytacji, która prowadzi do wyciszenia i koncentracji niezbędnych dla osiągnięcia perfekcji.

Jak się sprawdza medytacja w biznesie?

Doświadczenia managerów znanych firm takich jak Goldman Sachs, Apple, Google czy General Mills pokazują, że medytacja nie tylko wpływa pozytywnie na zdrowie, ale też w wyraźny sposób wpływa na wyniki pracy.

Co więcej, w General Mills i Google medytacja to element kultury korporacyjnej. Medytacje zbiorowe pracowników odbywają się tam regularnie, a badania dr Mary Marthy Stevens, menedżera zdrowia w spółce Puritan-Bennet wykazały, że pracownicy, którzy uprawiali medytację mieli więcej energii, lepiej radzili sobie ze stresem, mieli mniej dolegliwości oraz niższy poziom cholesterolu.

medytacja w biznesie

Choć przykłady pochodzą z wielkich korporacji, nie znaczy to, że w mniejszej skali medytacja w biznesie nie funkcjonuje. Wręcz przeciwnie. Tu może przynieść jeszcze bardziej widoczne i szybsze efekty.

Mimo, że medytacja i biznes mogą wydawać bardzo odległymi dziedzinami, to jednak mają cechy wspólne. Jest nią przemiana.

W przypadku samej medytacji, takiego efektu spodziewamy się i często go oczekujemy. To jest wręcz jeden z jej podstawowych celów: przemiana. Dla każdego ma ona inny wymiar, bo każdy jest indywidualnością i ma własny cel.

W biznesie,  przemiana jest środkiem do celu. Tylko niewielki procent populacji od razu wie, że będzie prowadzić własny biznes. Większość dojrzewa do tego później, mając za sobą lata pracy na etacie. Tym większe znaczenie ma przemiana.

W obu przypadkach potrzeba przemiany, choć różnej. Prowadzenie biznesu jest rodzajem rozwoju osobistego. Aby rzeczywiście swoją działalność nazwać biznesem, trzeba ciągłej nauki, przystosowywania do warunków rynkowych, innowacyjności, kreatywności i… wytrwałości, bo jest to proces, który wymaga czasu.

Wg zasady Pareto, zajęcia w pracy, które przynoszą 80% zysku zajmują tylko 20% czasu. To znaczy, że przez pozostałe 80% produktywność jest niska lub żadna… Dzieje się tak dlatego, że jesteśmy nastawieni na rozrywkę i stale jej poszukujemy zamiast skupić się na wykonaniu zadania. Dodatkowo, w naszym otoczeniu znajduje się mnóstwo rozpraszaczy takich, jak radia, telefony, telewizory, Internet, smakowite przekąski, itd., czyli wszystko co odciąga naszą uwagę od meritum.

Medytacja poza oczywistymi funkcjami, uczy jak oprzeć się pokusie podążania za zachciankami. Można ten aspekt wykorzystać, aby zagospodarować te 80% czasu, które spędzamy mało produktywnie. Wniosek, jaki się nasuwa, jest oczywisty: medytacja w biznesie może sprawić, że wszystko wykonamy szybciej, a tym samym będzie można zrealizować więcej projektów w określonym czasie.

Przykład produktywności jest chyba najbardziej przemawiającym do wyobraźni, choć jest to tylko jeden z elementów niezbędnych do funkcjonowania biznesu. Medytacja w biznesie może pozytywnie wpłynąć także na relacje z klientami, podwładnymi i przełożonymi, a poza tym zwiększyć kreatywność, otwartość oraz intuicję i dać poczucie wewnętrznego komfortu.

Krok dalej. Hemi-Sync® w biznesie.

Choć już sama, tradycyjna medytacja w biznesie może przynieść wiele korzyści, to można pójść o krok dalej i zwiększyć jej efektywność oraz ułatwić jej stosowanie. Jak łatwo się domyślić system edukacyjny Hemi-Sync® ma tu wiele do zaoferowania.

Praca, niezależnie od tego, czy jest to własny biznes, czy etat, jest jednym z najistotniejszych elementów życia, który przyczynia się do naszego rozwoju i realizacji roli każdego człowieka. Dlatego powinniśmy się skupiać na tym, aby to zadanie wykonywać dobrze i wyciągać dla siebie jak najwięcej. Stąd też wcześniej użyłem określenia rozwój osobisty w odniesieniu do biznesu.

medytacja w biznesie

To określenie ma tym większe uzasadnienie, że umiejętności wymagane do skutecznego prowadzenia biznesu są niezbędne każdemu człowiekowi w codziennym życiu. Można tu wymienić chociażby: poczucie własnej wartości i własnych możliwości, umiejętność kontroli emocji i eliminacji ograniczających nawyków myślowych, czy zdolność do redukcji stresu. Tym większą wartość mają ćwiczenia Hemi-Sync® skupione na tych właśnie elementach naszego rozwoju.

Każde nagranie Hemi-Sync® świetnie sprawdzi się w tej roli, z względu na korzystne oddziaływanie tej techniki na ludzki mózg. Dobierając jednak nagrania pod kątem sukcesu w biznesie można zaopatrzyć się w narzędzia mentalne, które natychmiast przyniosą efekty, bez konieczności wielomiesięcznych ćwiczeń. Co więcej mogą być wykorzystane w razie potrzeby – kiedy np. potrzeba wypracować dobrą relację z klientem lub stworzyć innowacyjny produkt. W ten sposób medytacja w biznesie może wejść na zupełnie inny poziom jakości efektów.

Jak poprawić koncentrację i pamięć

Rok szkolny już się zaczął. Lada dzień rozpocznie się także rok akademicki. Potrzebna będzie podwyższona sprawność umysłowa, żeby przyswoić sobie kolejne partie materiału. Pojawia się pytanie: jak poprawić koncentrację i pamięć?

Podwyższona sprawność umysłowa, wysoka koncentracja i dobra pamięć potrzebne są nie tylko uczniom i studentom, bo wyjście z systemu edukacyjnego nie oznacza wcale końca nauki. Wręcz przeciwnie. Dopiero po zakończeniu edukacji zaczyna się edukacja praktyczna w postaci różnych kursów i szkoleń, które pogodzić trzeba z pracą. Do tego dochodzi zmęczenie, brak czasu i mnóstwo spraw, które wcześniej nie zaprzątały głowy – a to nie sprzyja nauce…

W tym ostatnim przypadku, ponieważ nauka nie jest podstawowym zajęciem, z czasem słabnie sprawność umysłowa. Ciągła gimnastyka umysłu zastępowana jest rutynowymi czynnościami, które wyjaławiają umysł. Jednym ze wskaźników sprawności umysłu może być szybkość czytania. Przeciętnie człowiek czyta od 180 do 250 słów na minutę. Badania pokazują, że studenci przeciętnie czytają 400 słów na minutę. Dzieje się tak, ponieważ mają większą motywację i wciąż „trenują” czytanie. Po zakończeniu studiów z wyżej wymienionych powodów ten wynik powraca do przeciętnego.

Pomimo oczywistych różnic, wszystkich uczących się – zarówno osoby pracujące, jak i studentów i uczniów łączy chęć zwiększenia sprawności umysłu: poprawy koncentracji i pamięci, aby móc szybko przyswoić wiedzę i trwale ją zapamiętać.

Jak poprawić koncentrację i pamięć?

Ludzie chwytają się różnych sposobów. W coraz powszechniejszym użyciu są farmakologiczne środki pobudzające, które być może dają krótkotrwały efekt wzmożonej produktywności, ale też powodują spustoszenie w organizmie.

Alternatywą jest ciągły trening pamięci: czytanie, nauka tekstów na pamięć, nauka języków, rozwiązywanie zadań logicznych, itp. To trening umysłu, który w przyszłości zaowocuje wysoką sprawnością intelektualną w podeszłym wieku. Jednak, tak jak z każdym treningiem najpierw trzeba zacząć od krótkich serii, by się nie przeforsować i nie nadwerężyć mózgu.

Jest to jednak propozycja dla wytrwałych miłośników rozrywek intelektualnych, którzy znajdują przyjemność w takich zajęciach i mogą poświęcać im wystarczającą ilość czasu. Co jednak kiedy nie ćwiczymy, a poprawić koncentrację i pamięć potrzeba jak najszybciej?

Z pomocą przychodzi dźwięk. Już kilkadziesiąt lat temu zauważono, że muzyka może być katalizatorem ułatwiającym zarówno zapamiętywanie, jak i koncentrację. Kwestią jest dobór odpowiedniej muzyki, która te procesy wydatnie ułatwi.

Muzyka - jak poprawić koncentrację i pamięć

Muzyka łagodzi obyczaje

Wpływ muzyki na mózg i ciało jest tak dominujący, że muzykolog dr David Tame mówi, że „Na pytanie ‘Czy muzyka wpływa na ludzki organizm?’ współczesne badania dają odpowiedź twierdzącą. Niemal na każdą funkcję fizycznego organizmu człowieka można wpłynąć tonami muzyki” (The Secret Power of Music). Natomiast w książce „Stalking the Wild PendulumItzhak Bentov pisze: „Wszechświat jest wibrującym, tańczącym organizmem… Jednym słowem, zarówno wszechświat jako całość, jak i my w szczególności jesteśmy niczym więcej, jak tylko muzyką.” Interakcja muzyki z tak wieloma obszarami mózgu powoduje, że odpowiednio dobrana wytwarza sprzyjające środowisko do nadzwyczajnej zdolności uczenia się.

Jak silny jest to wpływ przekonuje dr Oliver Sacks w artykule „Healing Vibrations” opublikowanym w „The Yoga Journal”: „Reakcja na muzykę większości pacjentów ciepiących na chorobę Parkinsona jest niezwykła. Normalnie mogą nie być w stanie chodzić, ale są w stanie tańczyć; nie są w stanie mówić, ale mogą śpiewać. Nawet tylko wyobrażenie sobie muzyki może wywołać efekt. Rosalie najwyraźniej zna wszystkie dzieła Chopina na pamięć. Wystarczy, że Sacks ledwie wspomina Opus 49, jej ciało, postawa i ekspresja nagle się zmienia. Choroba Parkinsona zdaje się znikać i nawet jej EEG powraca do normalnego, kiedy Fantazja F-moll gra w jej umyśle… Jak mówi Sacks, w jakiś sposób słuchanie muzyki aktywuje ‘naturalną muzykę wewnętrzną’, która sprawia, ze wszystkie funkcje mózgu działają właściwie.”

Z kolei badania przeprowadzone na grupie studentów na Uniwersytecie Kalifornijskim w Irvine przyniosły kolejne potwierdzenie. Muzyka barokowa, w szczególności dzieła Mozarta, Corellego i Albinoniego poprawiają nie tylko przyswajalność wiedzy, ale także zwiększają IQ. Studenci słuchali sonaty Mozarta, muzyki relaksacyjnej i ciszy w piętnastominutowych fragmentach, po czym przystępowali do testów IQ. Po muzyce Mozarta średni wynik IQ wyniósł 119, po muzyce relaksacyjnej 111, a po ciszy 110.

Skąd taka magiczna moc fletu Mozarta? Jedna teoria głosi, że zawiła struktura muzyczna rezonuje z gęstą siecią neuronową mózgu, udrażniając przepływ informacji pomiędzy neuronami. Inna z kolei mówi, że sieć neuronowa zawiera regularne wzorce rozmieszczone na powierzchni mózgu, które pobudzone budują rodzaj pomostów. Struktura muzyki Mozarta wywołuje rezonans w sposób podobny do tego, w jaki sposób jedna struna fortepianu powoduje drgania innej.

Superlearning, ADHD i dysleksja

Skoro muzyka tworzona przez Mozarta w celach rozrywkowych przynosi takie efekty, to zestaw dźwięków dobrany pod kątem zwiększenia sprawności umysłowej może dać jeszcze lepszy wynik. Choć przytoczone badania pochodzą z lat 90 XXw., to tworzeniem odpowiednich nagrań z wykorzystaniem aparatury pomiarowej Robert A. Monroe zajmował się już w latach pięćdziesiątych. Wynikiem tych prac było opracowanie techniki Hemi-Sync®, w której poczesne miejsce zajmują właśnie nagrania do superlearningu.

Jak poprawić koncentrację i pamięć

Kolejne lata badań w The Monroe Institute, dopracowywanie wzorców dźwiękowych oraz nowe odkrycia z zakresu psychologii, neurologii, muzykologii i innych przyniosły niezwykle efektywne połączenia muzyki z dudnieniami różnicowymi. Wiele opracowań publikowanych w wydawanych przez TMI periodykach porusza ten temat, bo jest to niezwykle praktyczny obszar zastosowań Hemi-Sync®, a przy tym cieszący się ogromną popularnością.

Ponieważ organizm człowieka nie jest obojętny na dźwięk, nagrania Hemi-Sync® przeznaczone do superlearningu okazały się również niezastąpione w przypadku redukcji stresu oraz łagodzenia objawów ADHD (ang. Attention Deficit Hyperactivity Disorder – zespół nadpobudliwości psychoruchowej z deficytem uwagi) i ADD (ang. Attention Deficit Disorder – zaburzenia skupienia uwagi) oraz dysleksji.

Nie powinno to dziwić, gdyż wszystkie te schorzenia wynikają z zaburzonej synchronizacji półkul mózgowych i niezdolności do utrzymania fal mózgowych z zakresu beta na właściwym poziomie. A nagrania na koncentrację i skupienie uwagi operują właśnie w tym zakresie. W ten sposób tworzą rodzaj kotwicy, która z jednej strony przytwierdza i utrwala stan skupienia, a z drugiej wiąże emocjonalnie przyswajaną wiedzę z dźwiękiem sprawiając, że zostaje ona trwale zapamiętana.

Jednocześnie mamy tu przykład tego, jak złożonym systemem jest człowiek, bo początkowo niespodziewane oddziaływanie na ADHD, ADD i dysleksję pokazało jak silnie wszystkie elementy są ze sobą powiązane i jak harmonijnym narzędziem jest technika Hemi-Sync®.

A zatem, jak poprawić koncentrację i pamięć? Odpowiedź nasuwa się sama. Efekt jest jeszcze silniejszy, kiedy odbywa się to w sposób świadomy, tzn. kiedy aktywnie uczestniczymy w procesie i w pełni akceptujemy działanie dudnień różnicowych. W takich warunkach nauka zaczyna sprawiać przyjemność, a powiększenie efektu można uzyskać stale ćwicząc swoją pamięć, co szczerze polecam!

Podróże poza ciałem

Podróże poza ciałem – czy naprawdę wędrujemy?

Podróże poza ciałem (ang. Out Of The Body Experiences – OOBE) kojarzone są z przemieszczaniem się w bliżej nieokreślonej przestrzeni do miejsc niedostępnych dla fizycznego ciała. Barwne opisy takich podróży zawarte w literaturze dodatkowo budują obraz odległych światów, do których, aby dotrzeć, trzeba się „przemieścić”.

Swoje wczesne doświadczenia z OOBE, Robert Monroe opisywał jako zjawiska związane z wrażeniami fizycznymi towarzyszącymi opuszczaniu ciała. Było do uczucie narastających wibracji, a potem oddzielenia się i unoszenia w przestrzeni. Jednak dalsze badanie tego zjawiska potoczyło się w innym, dość nieoczekiwanym kierunku.

W miarę badania tematu Monroe odkrył coś w rodzaju „przełącznika”, który pozwalał mu przenieść się błyskawicznie z jednego „miejsca” w inne, poprzez rozciągnięcie i sięgnięcie tam świadomością. Ostatecznie, znane z jego książek „drugie ciało”, zaczęto uważać za coś w rodzaju „miejscowego ruchu”, który wynikał z ludzkich nawyków i doświadczeń fizycznych. Dlatego też, poprzez analogię do świata fizycznego powstało skojarzenie: podróże poza ciałem.

Podróże poza ciałem - obszar świadomości

Koncepcja rozciągnięcia i sięgnięcia świadomością znacznie wykracza poza tę strefę ograniczonego przemieszczania. Do jej opisania należy sięgnąć do innych pojęć i zjawisk, które nie mają swoich odpowiedników w fizycznej rzeczywistości. Podróże poza ciałem to koncept, który można opisywać jedynie poprzez odniesienia do rzeczywistości fizycznej, ze względu na niemożność przekazania wszystkich specyficznych dla tego stanu zjawisk, emocji i wrażeń. Sytuacja podobna jest do tej, kiedy np. Eskimosowi chcielibyśmy opisać świat tropikalny z całym bogactwem fauny, flory oraz własnych wrażeń zmysłowych i emocjonalnych. W tym momencie możemy użyć jedynie takich określeń i odniesień, które będą zrozumiałe dla człowieka, który całe życie spędził na lodowej „pustyni”.

Dlatego również w tym przypadku odnieść się trzeba będzie do zjawisk znanych wszystkim. Rozciągnięcie i sięgnięcie świadomością nierozerwalnie związane jest z koncepcją fazowania.

Inne spojrzenie na podróże poza ciałem

Koncepcja fazowania odrzuca „opuszczanie ciała”, ponieważ świadomość jako całość w rzeczywistości nigdy nie przebywa w ciele. Doświadczenia składające się na „trans”, „hipnozę”, „odmienne stany świadomości”, „medytację”, „podróże poza ciałem”, czy „projekcje astralne” są w rzeczywistości wariacjami na ten sam temat, w którym świadomość skupiona jest na różnych elementach i w różnym stopniu, z dala od fizyczności.

Termin fazowanie, jest swego rodzaju metaforą zaczerpniętą z fizyki, która tworzy pojęcie świadomości jako fali. Fala ta może być dostrojona, bądź nie, do rzeczywistości fizycznej. Aby wyjaśnić to pojęcie można użyć przykładu tradycyjnego odbiornika radiowego z analogową skalą i pokrętem do nastawiania stacji. W paśmie radiowym, np. na falach UKF (FM) nadaje wiele stacji, ale w danym momencie możemy dostroić się tylko do jednej i słuchać tylko jednej. Jednak nic nie stoi na przeszkodzie, aby w dowolnym momencie zmienić stację, tj. pokrętłem przesunąć wskaźnik na inną stację i się do niej dostroić. W ten sposób odbiornik „słucha” tylko jednej stacji, pomimo, że tuż obok są inne, a na całej skali mogą być ich dziesiątki.

Podróże poza ciałem - Fazowanie

Przekładając to na język świadomości – kiedy jesteśmy w 100% sfazowani z rzeczywistością fizyczną, to znaczy, że jesteśmy całkowicie dostrojeni do normalnego fizycznego świata. Wg terminologii używanej przez Roberta Monroe jest to stan świadomości C-1 lub inaczej fazowanie podstawowe. Kiedy świadomość (i zmysły) odsuwa się od fizycznej świadomości, to mówimy, że faza przesuwana jest do innych poziomów skupienia (ang. Focus levels). Pierwszym z takich stanów jest Focus 10 – stan rozbudzonego umysłu i śpiącego ciała.

Stanu Focus 10 można doświadczyć nawet korzystając z nagrania „The Way of Hemi-Sync®”. Jednak jest on kluczowym elementem w systemie edukacyjnym Instytutu Monroe. Dlatego w sztandarowym programie „The Gateway Experience” na jego poznanie i opanowanie poświęcono w całości pierwszy z sześciu albumów. W kolejnych albumach przesunięcie fazy jest stopniowo powiększane, przez co następuje stopniowe oddalenie od fazy rzeczywistości fizycznej. W ten też sposób aktywuje się wspomniany wcześniej przełącznik, umożliwiający rozciągnięcie i sięgnięcie świadomością.

Focus 10, magia liczb i podróże poza ciałem

W kolejnych albumach, wchodzących w skład programu „The Gateway Experience” pojawiają się kolejno stany Focus 12, Focus 15, Focus 21. Ważne jest aby mieć świadomość, że nazwy te są całkowicie umowne i służą jedynie identyfikacji stanu świadomości w poszczególnych fazach. Nie klasyfikują żadnego z wymienionych stanów jako lepszy lub gorszy.

W kontekście fazowania, nowego wymiaru nabiera znaczenie i rola programu „The Gateway Experience”. Jest to doskonałe narzędzie, krok po kroku prowadzące do punktu, w którym można zacząć dalsze badanie bazując na solidnej podstawie zapewniającej całkowite bezpieczeństwo. Tym kolejnym krokiem mogą być osławione podróże poza ciałem, choć jest to tylko jedna z możliwych dróg dalszego eksperymentowania z fazowaniem.

Park, Focus 27, OOBE

Czy OOBE jest konieczne do wizyt w Focus 27?

Wizja podróży w czasie i przestrzeni bez ograniczeń fizycznego ciała rozpala wyobraźnię i jednoznacznie kojarzona jest z OOBE (ang. Out Of the Body Experience – Doświadczenie Poza Ciałem). Z kolei między OOBE a Hemi-Sync® często stawia się znak równości przyjmując za pewnik, że technika ta została stworzona w tym właśnie celu.

Wielu autorów opisujących w swoich książkach eksploracje świadomości wskazuje kursy w The Monroe Institute, jako istotny element, który pozwolił im wkroczyć w świat wcześniej nieznany. Tym sposobem TMI i jego technika Hemi-Sync® coraz silniej kojarzona jest z OOBE, choć de facto sam Instytut niczego takiego nie gwarantuje i przedstawia się jako pionier badań nad ludzką świadomością. To jest zdecydowanie szersze pojęcie w którym mieści się także OOBE, jako jedna z możliwych metod badawczych.

Skoro OOBE to jedna z metod badawczych, to rodzi się pytanie czy jest ona niezbędna do penetracji takich obszarów, jak opisywany w książkach Roberta Monroe Focus 27 zwany Parkiem?

Na to pytanie odpowiada Bruce Moen, autor serii książek dotyczących Życia po życiu (ang. Afterlife), który bardzo plastycznie opisuje to i wiele innych miejsc. Czytając jego opisy odnosi się wrażenie, że ogląda się wszystkie te niezwykłe światy oczami osoby, która była tam fizycznie, a przynajmniej wykorzystywała OOBE

Nic bardziej mylnego! To efekt działania naszych nawyków myślowych i przyzwyczajenia do naszej fizycznej powłoki. Jeśli już akceptujemy, że nie da się dotrzeć tam w ciele fizycznym, to trudno sobie wyobrazić, że można tam dotrzeć inaczej niż w jakimkolwiek ciele niefizycznym. Takie właśnie wycieczki opisywał Robert Monroe w swoich książkach, z których pierwsza nosi znamienny tytuł „Podróże poza ciałem”. Mimo to nie jest to jedyny i pospolity sposób.

OOBE, Doznania poza ciałem

Czy OOBE nie jest konieczne?

Taki tytuł nosi jeden z artykułów Bruce’a Moen’a. Niesie on bardzo ważne przesłanie, które często jest ignorowane, co doprowadza do wielu niepowodzeń oraz frustracji. W skrajnych przypadkach, postawa cechująca się brakiem zrozumienia pierwotnej idei doprowadzała w przeszłości do powstawania różnego rodzaju kultów.

W swoim artykule autor „Podróży w nieznane” opisuje wieloletnie wysiłki mające na celu uzyskanie kontrolowanego „wyjścia z ciała”, które spełzły na niczym…

Wg klasycznej definicji opis OOBE zazwyczaj zawiera określenia takie jak: świadomość oddzielenia od fizycznego ciała; oglądanie swojego fizycznego ciała leżącego w łóżku, podróżowanie do różnych miejsc za pomocą niefizycznego ciała, itd. Moen miał w życiu tylko trzy takie doświadczenia, wszystkie w latach 70. ubiegłego wieku, czyli na długo przed opublikowaniem swojej pierwszej książki.

Ponieważ od dzieciństwa ciekawiło go to, dokąd zmierzamy po śmierci, OOBE wydawało mu się najwłaściwszym sposobem na znalezienie odpowiedzi. Dodatkowo utwierdziła go w tym lektura pierwszej książki Roberta Monroe, zatytułowanej „Podróże poza ciałem”:

„Po przeczytaniu książki Boba ogarnęła mnie obsesja nauczenia się „wychodzenia z ciała” i prowadzenia badań w taki sposób jak on. Zacząłem wieloletnią pogoń za „Świętym Graalem” Doświadczeń Poza Ciałem. […]

Dopiero udział w kursie Gateway Voyage, uświadomił mu, z czym tak naprawdę ma do czynienia:

Moja obsesja trwała wiele miesięcy przynosząc minimalne efekty, a ja stopniowo traciłem zainteresowanie tą pogonią. Wiele lat później trafiłem na drugą książkę Boba – „Dalekie Podróże”, co ponownie obudziło moją obsesję. Potem przeczytałem w jakiejś gazecie o Instytucie Monroe i zakupiłem moje pierwsze kasety do ćwiczeń w domu. Miesiącami pilnie pracowałem nad uzyskaniem stanu poza ciałem (ang. OOB – Out Of the Body – przyp. tłum.). Ponownie bez rezultatu. Ostatecznie, sfrustrowany, zdecydowałem się wziąć udział w kursie Gateway Voyage prowadzonym w The Monroe Institute oczekując, że tam nauczę się OOB znacznie szybciej. Tak właśnie myślałem o Gateway Voyage, że jest to program uczący świadomego wychodzenia z ciała. Tak się nie stało w moim przypadku, a to co najbardziej wartościowego się zdarzyło odmieniło mnie całkowicie! Wróciłem z Gateway Voyage z zaczątkami zrozumienia co znaczy „więcej niż fizyczne ciało. Ku mojemu przerażeniu odkryłem także, że lata wysiłków aby osiągnąć OOB, po to żeby eksplorować świat niefizyczny, było kompletną stratą czasu.”

Bruce Moen, czy OOBE jest konieczne?

Więcej niż fizyczne ciało

I tu wpadamy w pułapkę. Tendencja do upraszczania pojęć sprowadza powyższe cztery słowa do równania:

Więcej niż fizyczne cało = ciało niefizyczne (dusza, duch, plazma)

To z kolei pociąga za sobą kolejne skojarzenie z OOBE.  Jednak sens tego zwrotu ma o wiele donioślejsze znaczenie. Oddajmy jeszcze raz głos Bruce’owi Moen’owi, który rzuci nieco światła wyjaśniając to pojęcie:

Gateway Voyage nauczyło mnie komunikowania się z potężniejszą częścią mnie, częścią, która istnieje w świecie niefizycznym. Nauczyło mnie, że badanie świata niefizycznego jest prostsze niż sobie wyobrażałem. Niemniej, prawie trzy lata zajęło mi całkowite zaakceptowanie jak to naprawdę jest łatwe.”

Zrozumienie i zaakceptowanie faktu, że jakaś część nas samych istnieje w świecie niefizycznym otwiera ogromne możliwości i znacznie poszerza liczbę dostępnych metod badania światów niefizycznych, w tym słynnego Focus 27, czego autor dowodzi w dalszej części artykułu. Przy okazji w kilku zdaniach opisuje w jaki sposób bez stosowania OOBE jest w stanie dokonywać tak niezwykłych podróży, których opisy znajdujemy w jego książkach.

Założenia jego metody są bardzo proste. Można było je wypróbować z pozytywnym skutkiem na prowadzonych przez Bruce’a warsztatach Życia po życiu, które dzięki moim wysiłkom zaczęły odbywać się w Polsce od 2004 roku.

Uważny czytelnik książek Moen’a znajdzie w nich także opisy innych sposobów „podróży” bez angażowania niefizycznego ciała, które są wykorzystywane przez niektóre rasy.

Wszystko to pokazuje jakim fenomenem jest świadomość i jak wiele tajemnic skrywa jeszcze przed nami, pomimo, że tak wiele już odkryliśmy.

Ponadto, wyjaśnia co tak naprawdę jest celem systemu edukacyjnego stworzonego w The Monroe Institute, przesuwając ciężar z OOBE jako jednego z możliwych zjawisk na przeobrażenie i rozwój świadomości, co jest pojęciem znacznie szerszym.

Odmienne stany świadomości

Czym są odmienne stany świadomości?

Odmienne stany świadomości kojarzą się głównie z mistycznymi doznaniami, wizjami czy transem. De facto każdy z nas doświadcza odmiennych stanów świadomości i to codziennie.

Bruce Moen bada odmienne stany świadomości

Bruce Moen

Zastanówmy się czym są odmienne stany świadomości. Na pewno należą do nich te wspomniane powyżej, ale przecież to nie wszystko. Najprostszą definicją jest taka, że to każdy stan inny od stanu pełnej, fizycznej świadomości. Tego samego zdania jest znany większości czytelników badacz świadomości Bruce Moen, z którym dyskutowałem kilka lat temu na ten temat.

Jesteśmy bardzo zżyci z naszą fizycznością, z prawami fizyki wg których funkcjonujemy. Często też utożsamiamy nasz mózg z umysłem, a ten ze świadomością. W efekcie za realne przyjmujemy jedynie to, co dociera do nas w stanie naszej pełnej fizycznej gotowości. Wiele osób nie wykracza poza ten obszar, a przejawy istnienia czegoś takiego jak odmienne stany świadomości są klasyfikowane jako projekcje emocji, będące efektem biochemicznej aktywności mózgu.

Z drugiej strony, istnieją doniesienia o funkcjonującej świadomości pomimo braku aktywności elektrycznej mózgu, o czym wspominałem w artykule poświęconym dudnieniom różnicowym. Jest to jedna z tych zagadek, która spędza sen z powiek zwolennikom przypisywania wszystkiego biochemii.

Niemniej, odmienne stany świadomości towarzyszą nam codziennie. Takim stanem, którego wszyscy bez wyjątku doświadczamy jest… nasz codzienny sen. Nie kontrolujemy tego stanu w taki sposób, jak naszej dziennej aktywności, jednak kiedy śpimy to nadal żyjemy i po określonym „czasie regeneracji” samoistnie powracamy do stanu pełnej, fizycznej świadomości.

Dla większości ludzi stan snu jest zagadką, bo nic zupełnie nie pamiętają po przebudzeniu.

Jakie są jeszcze odmienne stany świadomości?

Inaczej ma się sprawa kiedy osiągamy odmienne stany świadomości zachowując ciągłość procesów myślowych. Mam tutaj na myśli stany relaksu i medytacji. Tym razem można mieć złudzenie, że skoro zachowana jest ciągłość świadomości, to nic się nie zmieniło. Jednak zarówno odczucia związane z ciałem fizycznym oraz obiektywne pomiary aktywności mózgu za pomocą EEG przekonują, że są to odmienne stany świadomości.

Pole świadomości, odmienne stany świadomości

Ludzka świadomość nie działa liniowo w tym sensie, że jeśli znajduje się już w jakimś odmiennym stanie, to musi go opuścić, aby przejść do innego. Ma ona raczej charakter pola świadomości, w którym wiele stanów może istnieć jednocześnie. To dlatego możliwe są takie zjawiska, jak intuicja, czy sen na jawie, które nie mieszczą się w kategorii pełnej fizycznej świadomości, a występują podczas dziennej aktywności.

Do tego, zmiany stanów świadomości nie odbywają się w jakiś spektakularny sposób, który łatwo zauważyć. Czasem mogą być nagłe, czasem powolne i płynne. Czasem, zmianom tym towarzyszą specyficzne odczucia, które związane są zazwyczaj z cechami danego człowieka. Dlatego w literaturze można spotkać się z różnymi opisami efektów towarzyszących zmianom stanów świadomości. Jednak nie są one żadnym wzorcem do naśladowania ani efektem koniecznym do zaistnienia danego stanu świadomości.

Podsumowując, odmienne stany świadomości nie są zarezerwowane jedynie dla osób praktykujących techniki medytacyjne, czy aplikujących sobie środki halucynogenne. To jest nieodłączny element naszego życia, którego doświadcza każdy z nas i to codziennie. Są to doświadczenia indywidualne, które każdy samodzielnie powinien rozpoznać.